
Bo wpieprza się w prywatyzację, co do której nie ma żadnej prawnej możliwości (i Bogu dzięki) działania. Ale się wpieprza, mówiąc na wiecach o zgoła innej tematyce patriotyczno martyrologicznej,stwierdza że nie można sreber rodowych wyprzedawać, że obce ręce i tym podobne brednie. A tak w rzeczywistości chodzi o bardzo prostą, ba, nawet prostacką sprawę. Otóż w tych energetycznych przedsiębiorstwach jest coś co jest Kaczyńskiemu potrzebne – wielkie rozpasane i dające się wodzić za noc węszący kasę związki zawodowe. Tak tak i nikt nie zdoła mnie przekonać że Kaczyńskiemu chodzi o strategiczne przedsiębiorstwa, czy jakieś tam zaśniedziałe sztućce. Idą wybory a że kandydat jest żałośnie nikły to trzeba chociaż z honorem wejść do drugiej tury, a parę głosów związki zawodowe mogą zapewnić. W końcu to prości robotnicy są siła napędową związkowych złodziei i krzykaczy (patrz Guzikiewicz) i jak taki krzyknie i postraszy niededukowanych przez lata pracowników iż Kaczyński zapewni im kasę (bo od 80′ lat związki zajmują się tylko kasą a nie np, poprawianiem wydajności czy ulżeniem pracownikom postuując inwestycje w nowe technologie itp. ) a prosty robotnik, gdy usłyszy że będzie miał na fajki i piwo i naleśnika dla gromadki dzieciaków a i na plazmę mu starczy i się nie napracuje więcej to zagłosuje na każdego szatana tam czynnego. I dlatego właśnie Kaczyński prezydent się wpieprza.
Dlaczego prezydent Kaczyński się wpieprza
04 piątek wrz 2009
Posted in społeczeństwo, zarząd

