Posłowie przekazali 40 000 000 złotych polskich z kieszeni mojej, Twojej, mojego sąsiada i Twojego dziadka na budowę kościoła szumnie nazwanego Świątynią Świętej Bożej Opatrzności. O tak opatrzność to by się szanownym posłom głosującym za tym przedsięwzięciem przydała, bo jak bym takiego dorwał to… (”zasadziłbym kopa w dupę” jak to mawia sumienie narodu Ferdynand Kiepski). Pytam się po co, po co kolejny wielgachny kościół, którego nikt tak naprawdę nie chce. Nikt poza ks. Glempem który wymyślił sobie że go zbuduje i przejdzie do historii. Nawet ci politycy którzy taką ogromna kasę przekazali na budowę kolejnego gmachu też go tak naprawdę nie chcą, nie oszukujmy się, tu chodzi tylko o głosy w ewentualnych wyborach…
Ciekawym jest, że aby Świątynia pieniądze mogła otrzymać zmienia się nawet na siłę jej statut, teraz ponoć ma być projektem muzealno bibliotecznym.. Prawda jeden eksponat już tam zabetonowano – doczesne szczątki księdza Twardowskiego. Paranoja, tym bardziej że podobnej wielkości ociekająca złotem świątynia w Licheniu została zbudowana z datków, co można sprawdzić w jej podziemiach przyglądając się tablicom ku czci sponsorów. Różnica taka że miejsca kultu w Licheniu lud chce a w Warszawie jakoś mniej skoro budżet trzeba ratować omijając i wypaczając prawo. No ale czyje prawo ten ma prawo w nim grzebać.
Wpis ten dedykuję wszystkim sfrustrowanym, biednym ludziom którym brakuje do pierwszego, wyłączając z tej grupy górników. Nie martwcie się że teraz jesteście głodni, już wkrótce będziecie się mogli pożywić duchowo w wielgachnym kościele…


0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.