Od jakiegoś tygodnia głownym tematem w newsach medialnych jest powódź i obfite opady deszczu. Pokazuje się podtopiione pola, domy, ludzi z Piechowic bardzo zdenerwowanych i zrozpaczonych burmistrzów mówiących że to katastrofa. A co na to Rząd i jego jednoosobowy władca Jarosław K.? Zaszył się z bratem na cyplu helskim i najwyraźniej ma powódź w głebokim poszanowaniu, nawet swojego zastępcę Dorna L. nie wysłał na miejsce coby chociaż głową pokiwał i pomoc obiecał. Brzydko Panie Jarku. Dowcipnie za to wyraził się Prymas Glemp otóz powiedział że jeśli gdzies trochę więcej popadało to.. to wszystko szybko wsiąknie w ziemię… Autorytet Kościelny chciałoby się gorzko westchnąć.
/z ostatniej chwili/
Podobno na miejsce powodzi pędzi co sił w rządowej amfibii Andrzej Lepper.
/ostatniejszej chwili (żeby szanowac czytelników i byc obiektywnym :> /
Minister Dorn odwiedził jednak powodzian w Piechowicach, po krótkim występie dla mediów, nie chcąc słuchać obywateli Piechowic, obrócił sie na pięcie i szybko oddalił wraz ze swoją świtą, pozostawiając Piechowiczan ze swoimi problemami. Brawa, brawa dla Ministra Dorna… on jeden nie ugiął się przed prowokacją ze strony kobiety, która wraz z piątką domowników straciła dach nad głową. On jeden wiedział ze to spisek układu… przejrzał go na wskroś i wiedział że kobieta owa chciała wykorzystac obecnośc mediów do postawienia Ministra w kłopotliwej sytuacji, ale Minister Dorn Ludwik twardy jest i nie zniży się do rozmowy z Polakami.


0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.